środa, 4 października 2017

#Momenty: Wrzesień - wrzosem zakwitł las

Jak Ci upłynął wrzesień? Mnie zaskoczył nagłą zmianą pogody. Na szczęście chociaż na kilka dni wróciła piękna złota polska jesień. To ten czas, gdy słońce przebija się przez delikatną mgłę, a złote liście wirują przy każdym podmuchu wiatru. W domach królują wrzosy, a dziecięce kieszenie napełniają się kasztanami. 

Muszę przyznać, że blogowo wrzesień był dla mnie rozczarowaniem. Ostatnio prześladowała mnie liczba siedmiu postów, a tym razem udało mi się wrzucić zaledwie sześć tekstów. Zdecydowanie mniej było mnie również na Instagramie. Nie ma jednak co załamywać rąk, czasami trzeba zwolnić, aby zrobić miejsce na inne priorytety. PT nas dość często we wrześniu opuszczał służbowo, więc nawet w wolne od pracy dni miałam ręce pełne roboty.

We wrześniu Harpie rozpoczęły swoją przygodę z gimnastyką sportową. Początkowo planowaliśmy zapisać tylko HaNutę, jednak Matylda tak bardzo się rwała, że za jednym zamachem kupiliśmy karnet dla obu. Nie miałam zupełnie parcia na jakiekolwiek zajęcia dodatkowe dla Ma~, w końcu nie ma nawet jeszcze czterech lat. Ale skoro sama chce, to niech raz w tygodniu pod okiem profesjonalnych trenerów wyżyje się sportowo.

W wolnych chwilach łapaliśmy chwile ze słońcem, których już jest coraz mniej.

Post udostępniony przez Szefowa Podwórka (@szefowa_podworka)




Post udostępniony przez Szefowa Podwórka (@szefowa_podworka)





Pod koniec września udało mi się wyrwać trochę czasu dla siebie. Poszliśmy z PT na spóźnioną kolację rocznicową, a nawet udało mi się wyskoczyć na noc do przyjaciółki. W końcu miałyśmy okazję spotkać się we cztery. Nie jest to łatwe. Każda w innym mieście, więc ciężko nam zgrać kalendarze. Potrzebowałyśmy się nagadać, więc pidżama party było idealnym rozwiązaniem.



W ostatni weekend września w Łodzi odbywał się Light Move Festival. Szczerze przyznam, że do tej pory nie miałam okazji się na niego wybrać. Mnie się podobało, Harpie były zainteresowane głównie świecącymi gadżetami, trochę zmarzłyśmy, ale za to mamy kolejne bezcenne chwile w worku wspomnień.







Kolejne nowe wyzwania zawodowe spowodowały, że trzeba było podjąć decyzję o organizację domowego biura. Trwa zatem u nas mała rewolucja. Przemeblowanie powiązane z mikro remontem wprowadza dodatkowy chaos, ale z drugiej strony czuć też powiew świeżości. 

Jaki będzie październik? Kalendarz mam napięty. Już w wakacje miałam wrażenie, że z każdym miesiącem mam coraz więcej spraw na głowie, ale teraz stan ten zaczyna osiągać apogeum. Czuję, że za chwilę będę potrzebowała resetu i chwili oddechu. Na najbliższe dni planuję maksymalne spięcie i nadrobienie kilku spraw. Tym bardziej, że dużo wskazuje na to, że i mnie czeka nowe wyzwanie zawodowe, z czego się przeogromnie cieszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz