czwartek, 7 września 2017

Szefowa Czyta: Subiektywny przegląd nowości - wrzesień

Muszę przyznać, że letnie aktywności i wyjazdy sprawiły, że nie miałam zbyt wiele czasu na czytanie. Wrzesień i nagła zmiana pogody przypomniały mi o tej miłej czynności. Do tego jeszcze kocyk i gorąca herbata, najlepiej w towarzystwie kawałka dobrego ciacha. I już nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Wrzesień zapowiada się intensywnie pod względem czytania, więc zerknęłam na wydawnicze nowości i mam dla Ciebie kilka propozycji.

Po długich rodzicielskich dyskusjach jesteśmy już niemal pewni, że HaNuta powinna iść do szkoły we wrześniu przyszłego roku. Widać, że ta mała głowa jest chłonna jak gąbka. Interesują ją literki, cyferki, dodawanie i sylabizowanie. Wprawdzie do czytania jeszcze daleka droga, ale powoli zaczynam się rozglądać za książkami, które mogą zachęcić Hanię do nauki samodzielnego czytania. "Pieski Tereski" Joanny Krzyżanek to opowiadania, w których zastosowano właśnie metodę czytania sylabami, a która uważana jest za bardzo skuteczną. Mam nadzieję, że pod pozorem wspólnego czytania, uda mi się wkręcić Pierworodną do nauki. To zawsze był i będzie najlepszy sposób.

Praktyczne umiejętności czytania i liczenia są równie ważne jak ćwiczenie wyobraźnie i zdolność opowiadania historii. A tego dzieciaki mogą nauczyć się razem z muchą Fefe, bohaterką książki "Z muchą świat zwiedzamy i opowiadamy" Marty Galewskiej-Kustry. To już kolejna pozycja z serii "Uczę się mówić, wymawiać, opowiadać". A w niej: "Waszym zadaniem będzie wspólnie opisywać przygody muszki i… wymyślać wiele nowych, bo ta książka to nie zwykła pomoc w nauce opowiadania, tylko pełna humoru historia, która rozśmieszy Was do łez i zachęci do kreatywności".

Muszę przyznać, że z zapartym tchem śledzę poczynania literackie Pana Poety. Zachwyca mnie jego podejście do dzieci, które prezentuje na swoim Facebooku czy Instagramie. Wszystko zaczęło się od "Kury, o tyła na diecie". Po krze przyszedł czas na "Wróbla, co oćwierkał sąsiadów", a teraz na księgarniane półki zawitał "Kruk, co kracze pokrakanie". Wszystkie wierszyki o ptakach zakończone są morałem, który jest skierowany nie tylko do dzieci. 

Odkąd powstała Szefowa Podwórka zaczęłam bardziej zwracać uwagę na to, jak rozwijają się inne blogerki. Sukcesem innych należy się bowiem inspirować i nie mówię tu oczywiście o kopiowaniu pomysłów. Fajnie jest obserwować, że dbałość o swoją blogową działalność może przynieść sukcesy również na innych polach. Tysiące czytelników sprawiają, że dziewczyny stają się atrakcyjne jako autorki różnego rodzaju książek. Ostatnio na sklepowych półkach pojawiła się "Suma drobnych radości. Jak wieść zwyczajne życie i odnaleźć w nim szczęście" Agnieszki Wojtkuńskiej-Burskiej, znanej w sieci jako Mrs. Polka Dot. Odkąd poznałam jej bloga, próbuję rozkminić skąd ta kobieta ma taki zmysł estetyczny. O czym jest książka Agnieszki? Jak sugeruje opis: "W tej książce znajdziesz zachętę do tego, by zacząć doceniać zwyczajność, być mamą bez kompleksów oraz cieszyć się każdą chwilą. Stworzysz nastrojowe dekoracje i wykorzystasz przepisy na jedzenie dające poczucie błogości. Bo życie to suma drobnych radości". Mam zamiar kupić "Sumę drobnych radości" choćby ze zwykłej blogerskiej ciekawości, ale po cichu liczę na nowe inspiracje.

Im bliżej  Hania i Matylda mają do rozpoczęcia edukacji w podstawówce, tym bardziej interesuje mnie jak od środka wygląda polska szkoła od środka. Wiem, że są zarówno placówki, których działanie wygląda jak kilkanaście/kilkadziesiąt lat temu, ale i takie, które idą z duchem czasu. Niektóre dzieciaki po szkole siedzą jeszcze nad lekcjami godzinę czy dwie (nawet w najmłodszych klasach), ale są i takie, które większość prac odrabiają np. na świetlicy i po szkole mają czas na relaks i zabawę. Nic dziwnego, że w oko wpadła mi pozycja "Fińskie dzieci uczą się najlepiej. Co możemy zrobić, by nasze dzieci były szczęśliwe, wierzyły w siebie i lubiły szkołę?" Timothy D. Walker jest wprawdzie Amerykaninem i porównuje system fiński do rodzimego, ale myślę, że warto zapoznać się z pracą fińskich szkół, skoro przynosi ona tak dobre efekty, a jednocześnie nie przemęcza młodych umysłów. Jak zapewnia wydawca: "Z tej książki rodzice dowiedzą się, co mogą zmienić w domu, a nauczyciele — w klasie, żeby nasze dzieci uczyły się lepiej, chętniej i przyjemniej. Cisza, prostota, egalitaryzm i kontakt z przyrodą — to, co tak nam się podoba w kulturze krajów nordyckich, można przenieść do pokoi dziecinnych i szkolnych klas!"

Od czasu do czasu lubię przeczytać dobry kryminał, a "Hodowca świń" Anny Zacharzewskiej zaintrygował mnie nie tylko tytułem, ale i okładką. Premiera tej książki planowana jest na 13 września, a zatem jeszcze niespełna tydzień i będzie na półkach księgarni. Mam wrażenie, że po przeczytaniu "Hodowcy świń" już nigdy nie pojedziesz na wyjazd firmowy. Na co szykuje nas wydawca? "Rafał Tusza, szef despota, uzależniony od władzy, chirurgii estetycznej i dobrobytu, prezes korpofirmy, wyrusza wraz z zespołem zarządzającym na wyjazd integracyjny. Nikt nie ma ochoty tam jechać, każdy udaje entuzjazm i perfekcyjnie gra swoją rolę. Gdy docierają na miejsce – do pustego, małego i zaniedbanego gospodarstwa wiejskiego – szef zabiera im komórki, tablety i jedzenie. Przeszukuje walizki. Rozdziela ich pomiędzy dwie sypialnie. Wkrótce okazuje się, że w gospodarstwie nie ma nic do jedzenia. A to dopiero początek… Kto chce przeżyć, musi walczyć o przetrwanie. Gra pozorów staje się rozgrywką o życie" (opis wydawcy). Brr... brzmi dość przerażająco. 

Wybrane przeze mnie książki możecie kupić m.in. tutaj:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz